Medaliony nie wrócą do Polski
Dominika Makówka
RZECZPOSPOLITA, 9.07.2008


Adam Czartoryski, Adam Zamoyski i jego rodzeństwo odzyskali trzy medaliony z XIX-wiecznej kolekcji księżnej Izabelli Działyńskiej

Datowane na IV wiek n.e. medaliony zostały 1 lipca zwrócone przez Muzeum Izraela z siedzibą w Jerozolimie. Jeden, przedstawiający kosz z owocami, zostanie w rękach spadkobierców. Dwa pozostałe, z motywami żydowskimi, nadal będą wystawiane w muzeum. Oba zostały odkupione od właścicieli. Jeden przez muzeum, drugi przez bogatego inwestora, który oddał go w wieczny depozyt. Kwota transakcji nie została ujawniona.

- Nie było wątpliwości co do ich pochodzenia. Nie kwestionowano także praw własności rodziny. Jednak dano nam do zrozumienia, że mają dla kultury żydowskiej wielkie znaczenie i muzeum trudno byłoby się z nimi rozstać. W pełni to doceniliśmy - powiedział "Rz" Adam Zamoyski, mieszkający w Londynie znany historyk, prezes zarządu Fundacji Książąt Czartoryskich.

Odzyskane medaliony są rzadkimi obiektami sztuki wczesnego chrześcijaństwa

Medaliony są właściwie dnami mis. W każdym dnie między dwiema warstwami szkła mocowano złotą blaszkę, w której wycinano wzory. Naczynia dodawano zmarłym chowanym w rzymskich katakumbach, wierząc, że przydadzą się im w pośmiertnym życiu. Zwykle się tłukły. Zachowane z nich spody zwane są przez historyków sztuki fondi d'oro (dosł. dno ze złota) i zaliczane do niezwykle rzadkich obiektów sztuki wczesnochrześcijańskiej.

- Przedstawienia z symbolami żydowskimi są już zupełnym rarytasem. Prawdopodobnie były wykonane dla Żydów, którzy przeszli na chrześcijaństwo, ale nadal mocno tkwili w kręgu symboliki żydowskiej - mówi prof. Witold Dobrowolski z Muzeum Narodowego w Warszawie.

- To zabytki nieporównywalne z żadnymi innymi, dlatego ocena ich wartości jest praktycznie niemożliwa - uważa Monika Paś, kustosz działu rzemiosła artystycznego Muzeum Narodowego w Krakowie.

Medaliony z kolekcji Działyńskiej zostały kupione w Wiedniu w latach 60. przez założyciela izraelskiego muzeum Teddy'ego Kolleka. Na jednym widnieje Arka Przymierza ze zwojami Tory. W dolnej części znajdują się dwa siedmioramienne świeczniki. Wszystko wpisane w kwadratową ramę. Na drugim umieszczono podobne motywy na planie koła. Trzeci przedstawia kosz owoców. Wszystkie artefakty pochodzą ze sławnej kolekcji sztuki antycznej, którą księżna Izabella Działyńska zgromadziła na zamku w Gołuchowie. W 1939 roku część kolekcji została przewieziona do Warszawy i ukryta w kamienicy Czartoryskich. W 1941 roku Niemcy zrabowali bezcenne dzieła sztuki. Na rozkaz Hitlera przewieziono je do zamku Fischhorn w Zell am See w Austrii. Po wojnie zostały wykradzione w 1945 roku. Wypłynęły na rynku wiedeńskim w latach 60. Wówczas zostały zakupione przez Muzeum Izraela. Sprawę zwrotu mienia właścicielom od czterech lat prowadziła The Commission for Looted Art in Europe z siedzibą w Londynie.

Trzeci medalion nie wróci do Gołuchowa. - Obecnie nie ma tam odpowiednich warunków do jego przechowywania - mówi Adam Zamoyski.

Dominika Makówka
Rzeczpospolita